2012 | 2011 | 2010
Kolejny poziom w karierze (8 grudnia 2011 dodał: Adam)
Dziś ostatni dzień pracowałem w biurze na Partyzantów. Nie chce mi się tam już siedzieć. Nie mogę się tam skupić, to miejsce mnie dołuje i rozprasza. A biorąc pod uwagę, że jako grafik potrzebuję natchnienia twórczego to zamykam biuro i zmieniam otoczenie pracy na bardziej inspirujące. Na takie które nie będzie mnie rozpraszało, ale motywowało do pracy. Na początku było mi trochę przykro, bo wiązałem wiele planów i nadziei z otwarciem biura. Myślałem, że zatrudnie ludzi i rozkręci się dużą firmę projektującą strony internetowe. Na ludziach się zawiodłem odnosząc straty. Niestety po mimo chęci nie byli tak ambitni i pracowici jak ja co odbijało się w nadwyżce kosztów nad zyskami. Ale teraz po wielu przemyśleniach postrzegam to jako kolejny etap swojej kariery. Następny poziom w którym bogatszy o nowe doświadczenia będę wiedział jak podejmować takie decyzje w przyszłości. A tak na serio to znacie kogoś, kogokolwiek kto powiedział wam, iż żałuje, że za mało czasu w swoim życiu spędził w biurze? Bo ja nie! Zawód w którym wykonuje się projektowanie stron internetowych wiąże się z tym, że można go wykonywać wszędzie gdzie jest dostęp do internetu, zasięg telefonu i elektryczność. W górach, lub nad morzem, w zaciszu domowym, lub kawiarni. Projektować mogę wszędzie. A z doświadczenia wiem już, że najmniej inspirującym do tego miejscem jest biuro.
Klienci tak naprawdę cieszą się z tego że zamknąłem biuro. Dlaczego? Przede wszystkim już teraz korzystają z obniżonych cen w których uwzględniłem to że odejdą mi duże koszty związane z utrzymaniem biura. Będę bardziej elastyczny dla każdego klienta, a mając więcej czasu na rozwój z pewnością jakość usług pójdzie w najbliższym czasie w górę. Choć i tak jest już na krajowym poziomie z tego co pokazuje Google :) Także na tej decyzji zyskam i ja i klienci. Straci tylko niestety właściciel lokalu, któremu nie będę już płacił półtora tysiąca co miesiąc za wynajem biura. No a tak na marginesie to czekam na śnieg do freeridowych zjazdów po górach :)
Niecodzienne (8 października 2011 dodał: Adam)
Siedzę w biurze, wszystko widzę jakby za mgłą. Jestem bardzo zmęczony. Nagle słyszę, że wbiega ktoś po schodach. Siedząc na fotelu przed komputerem przez uchylone drzwi spoglądam i widzę, że po schodach wchodzą dwie osoby. Kobieta i mężczyzna. Ich twarze widać przez maski gazowe szczelnie przykrywające twarz. Tak jakby coś szkodliwego było w powietrzu. Czuję, że coś jest nie tak, czyżby cały budynek był zatruty jakimś gazem? Te dwie osoby w maskach gazowych szybko chwytają mnie i wyciągają z biura na zewnątrz budynku. Gdy już jesteśmy na chodniku podają mi maskę tlenową i każą oddychać, ale oddycha się bardzo ciężko i nagle jakby usypiam to co widzę staje się mniej wyraźne, wszystko ciemnieje, a ja tracę świadomość, słyszę jedynie piszczenie jakiegoś urządzenia. Nagle czuję mocne "uderzenie" - defibrylatora i wszystko spowrotem staje się wyraźne, serce szybko bije. Ich twarze zwrócone na mnie mówią, żebym oddychał wciskając mi na usta tą cholerną maskę tlenową jakby ona miała cokolwiek pomóc. Próbuję oddychać pełnymi płucami, ale powietrze jest bardzo gęste i znów usypiam, tracę ostrość widzenia, dźwięki stają się przytłumione, serce bije wolniej i znów słychać piszczenie. Czuje przytłaczające zmęczenie. Kolejne uderzenie defibrylatora, znowu wszystko widzę wyraźne, serce na chwile zaczęło bić szybciej ale słyszę jak ktoś obok mówi "tracimy go" i wciskają mi znowu tą maskę tlenową, a ja mimowolnie po kilku głębszych wdechach tracę wolę, oddechy stają się coraz płytsze, wszystko co widzę jest mniej wyraźne i ciemnieje, słuch tępieje, a wszystkie dźwięki stają się takie głuche, po za tym przeraźliwym piszczeniem i wtedy usypiam. Nagle kolejne uderzenie defibrylatora. Wstrząśnięty budzę się na łóżku. Ten sen był diabelnie realistyczny... . Muszę chyba przestać grać w gry komputerowe.
Czas na zmiany, znowu :/ (5 października 2011 dodał: Adam)
Albo rynek lokalny, albo bycie najlepszym, spełnianie marzeń i rynek globalny. Informatyka jest branżą rozwojową - ten kto w informatyce stoi w miejscu, ginie. Przez ostatnie 2 lata wiele się zmieniło w działaniu mojej firmy. Początkowe idee i pomysły zostały zweryfikowane przez życie i nadszedł czas na zmiany, które zdejmą ze mnie ciężar ograniczających rozwój obowiązków. Moją pasją jest projektowanie stron internetowych i chce być w tym najlepszym! Będę najlepszym. Ale muszę dokonać kilka zmian, które spowodują, że będę miał czas się rozwijać, opracowywać nowe techniki, testować nowe technologie i je wdrażać. Już mam 2 genialne pomysły które wiem, że spodobają się klientom i zrewolucjonizują konkurencyjność moich usług. Zmiany już ruszyły. Wczoraj wypowiedziałem umowę która dużo mi dała, ale również bardzo ograniczała. Teraz będę miał czas na rozwój. Będę miał czas na to by być najlepszym i będę wykonywał najlepiej projektowanie stron internetowych w Polsce! A jestem już bardzo blisko tego. Tylko muszę opracować kilka... .
The Art of Flight - wrażenia (2 października 2011 dodał: Adam)
Przez całe lato Travis Rice hucznie zapowiadał premierę filmu "The Art of Flight". Trailery filmu były naprawdę imponujące, przez co nie mogłem się doczekać tego filmu. Dziś go obejrzałem i przyznam szczerze, że czuję się zawiedziony. Temu filmowi zdecydowanie brakuje klimatu zresztą podobnie jak "That's it that's all" choć tutaj nie jest jeszcze aż tak źle. A ścieżka dźwiękowa FATALNA. Kwestia gustu, ale na mnie zdecydowanie większe wrażenie zrobiły filmy "Picture This", "Let's Go Get Lost", czy choćby "They Came From..". Sądzę, że każdy kto obejrzy te trzy produkcje zakocha się w snowboardzie w trybie ekspresowym. To właśnie dzięki tym filmom zafascynowałem się snowboardem, a po obejrzeniu The Art of Flight okazało się, że snowboard który jest sportem pięknym i ekscytującym można pokazać w sposób nudny! Wniosek - pieniądze jednak szczęścia nie dają, bo choć na ich brak Travis Rice nie narzeka na pewno to jakoś słabo widać było jego radość z uprawiania tego sportu... . Tak to już jest gdy pasję zamienia się w zarabianie pieniędzy. Na szczęście mi to nie grozi. Dla mnie snowboard będzie zawsze tylko hobby... . Hobby które kocham. :D
Film Thor (9 wrzesień 2011 dodał: Adam)
Wczoraj oglądałem film Thor, który zrobił na mnie ogromne wrażenie. Dlaczego? Napewno dlatego, że bardzo lubie dobre filmy fantasy, a wczorajszy był na naprawdę wysokim poziomie. Po za tym przed filmem zupełnie przypadkiem wypiłem sobie kilka piwek. Wtedy bardzo ciekawie człowiek odbiera wszystkie filmy "magiczne" :> He he. A dodatkowo cały film okraszony był dużą dawką dobrego humoru dzięki czemu uśmiałem się z niektórych momentów. Aż żałuję, że nie byłem na tym w kinie. Bynajmniej. Koniec filmu pozwala spodziewać się drugiej części ]:->
Wesele Śledzia i Natalii (31 sierpień 2011 dodał: Adam)
Ostatnio miały miejsce dwie nieziemskie imprezy. Pierwsza to kawalerski Marcina. Zdjęć nie ma! Jak to mówią - gdy jest świetna impreza to nikt nawet nie pomyśli, żeby robić zdjęcia, bo tak się wszyscy doskonale bawią. I tak właśnie było. Pierwsza część imprezy była w mieszkaniu, gdzie zajęliśmy się konsumpcją wysokoprocentowego roztworu etanolu i rozmowami o różnych śmiesznych sytuacjach w życiu. Ogólnie przed wyjściem wypiliśmy 3 litry na sześciu chłopa i uśmialiśmy się lepiej niż na kabarecie. Już co prawda myślałem, że nie wyjdziemy na miasto, ale w końcu uderzyliśmy na maraton po Poznańskich klubach naobkoło starówki. Było SUPER. Wszyscy świetnie się bawili i o dziwo obyło się bez "niespodzianek" po mimo tego, że wszyscy wypili naprawdę dużo ;)
Natomiast jeśli chodzi o wesele Śledzia i Natalii to też było fajnie. Fajnie... ba! Było Zajebiście na maxa! To najlepsze wesele na jakim byłem. Przede wszystkim dlatego, że Państwo młodzi to naprawdę odjechane w kosmos osoby które podchodziły do całego wesela na luzie z dystansem, dzięki czemu nie było jak na "sztywnym bankiecie". Natomiast bardzo dużo klimatu też dało nagłośnienie muzyczne jakie zapewniał zespół DJ Waldek i Jacek. Dzięki temu, że nie było kapeli, która zawodziła wiejskimi przyśpiewkami tylko DJe którzy rozgrzewali parkiet światowej sławy klasykami z dziedziny starego Rocku, POPu, czy polskich przebojów. Dzięki czemu można było się bawić przy genialnej muzyce, która pasowała prawie każdemu. Do tego miałem świetną osobę towarzyszącą :) z którą doskonale mi się tańczyło. A jedzenie - pychota, najlepsza chyba świeżutka gorąca szynka z sosami. Mniam. Objadłem się, aż myślałem, że pęknę. Całe wesele spędziłem praktycznie na parkiecie, aż nie poznając samego siebie :). W dodatku Monika złapała welon, a ja muchę. Nie wiem jak to się stało, bo tańcząc w kółku kawalerów podczas oczepin trochę "odleciałem" po wypiciu wcześniej kilku kieliszków. I tak sobie tańczę taki zaprawiony z lekka, a tu patrzę mucha mi padła przed butami. No to cap ją. I ... o cholera, teraz muszę zatańczyć z Moniką która złapała welon. Wcześniej w takiej sytuacji chyba uciekłbym z krzykiem najbliższym wyjściem ewakuacyjnym, bo zawsze źle się czułem na weselach i oczy wszystkich zwrócone na mnie to najmniej pożądana sytuacja. Ale na szczęście usłyszałem: OŁŁŁŁ YEAH! Właśnie usłyszałem że puścili jakiś klasyk Rockowy rodem z Elvisa Presleya. I BYŁO BOSKO. Wszyscy mówili, że taniec poszedł mi świetnie, a ja się doskonale bawiłem, jak nigdy w życiu na żadnym innym weselu. Teraz tylko czekać na fotki które będą za jakieś 3 miesiące.
Podsumowując. Na moim weselu też będzie grał DJ - BANKOWO
Wyjazd na Rodos (2 sierpień 2011 dodał: Adam)
Dziś Arek poprosił, żebym wrzucił mu na stronę aktualności, bo organizuje trzeci z rzędu wyjazd na Rodos - greckie wyspy. Główną atrakcją wypadu ma być szkolenie windsurfingowym i kitesurfingowe. Niestety ja się nie zdecyduje, bo muszę odłożyć kasę na snowboarding którego uprawianie jest cholernie drogą pasją. Bynajmniej osoby które chcą się rozerwać, aktywnie spędzić czas już za półtora tysiąca mogą lecieć z Arkiem na Rodos. Osobiście polecam wyjazdy z Arkiem, bo panuje na nich naprawdę świetna atmosfera, a aktywnie spędzając czas w takim miejscu to człowiek dosłownie czuje że żyje. Na miejscu jest możliwość wypożyczenia sprzętu do windsurfingu i kitesurfingu także wszystko dopięte na ostatni guzik. Dla osób które chcą się oderwać od tego ponurego polskiego lata polecam zakładkę wyjazd Rodos na stronie Arka i życzę miłego wypadu :) Pozdrawiam Adam
Bilard po projektowaniu stron internetowych (24 czerwca 2011 dodał: Adam)
Wczoraj byliśmy standardowo z Olą, Markiem i Irkiem na bilardzie koło pizzerii Desperados i przyznam szczerze, że coraz lepiej mi idzie. Byłem zaledwie kilka razy, a już miewam naprawdę ładne celne strzały. By oferować ludziom i firmą projektowanie stron internetowych na najwyższym poziomie trzeba niestety w dzisiejszych czasach się mocno napracować. Dlatego tak cenię sobie po pracy partyjkę bilarda która tak idealnie mnie relaksuje. Co jeszcze? Wczoraj byłem w dresach, jak i również dzisiaj w pracy. Wiem, że dresy Everlasta jest to raczej mało pasujący ubiór jak dla osoby zajmującej się projektowaniem stron internetowych, ale chyba powrócę do tego wygodnego stylu z lat liceum. Dlaczego? Mam wrażenie, że gdy jestem ubrany na luźno dziewczyny zdecydowanie bardziej zwracają na mnie uwagę. Może po prostu sztywny styl - krawat i koszula do mnie nie pasują. Zobaczę... na pewno w przyszłych dniach nie zawaham się przetestować wachlarzu swoich ubrań z kolekcji luźne i eleganckie, by sprawdzić prawdziwość swojej hipotezy.
N8 (24 maj 2011 dodał: Adam)
Ostatnio była masa pracy, jak zwykle zresztą u mnie. Dużo wolnego czasu poświęcam na ćwiczenia i biegi. Jest koniec maja a więc upały dają o sobie znać, przez co coraz ciężej usiedzieć w biurze, bo projektowanie stron internetowych na skórzanym fotelu przy 26 stopniach nie jest zbyt inspirujące. Ale muszę zabrać klimatyzację z garażu i będzie bajka. Na początku maja kupiłem sobie nową Nokię N8 i przyznam szczerze, że to najlepszy telefon jaki miałem. Mam go w abonamencie z internetem także przeglądam sobie strony internetowe na nim, gram (bardzo dużo), a wszystkie gry pobrałem z Ovi sklepu za darmo. I to same najlepsze tytuły. Telefon Nokia N8 na pewno mile zaskoczy nie każdego gracza. I do tego ten aparat, robi zdjęcia tak jak normalna cyfrówka. Z tą rożnica, że telefon mam zawsze pod ręką. Szkoda tylko, że nie można w nim projektować stron internetowych. He he... Photoshopa zdecydowanie mi w nim brakuje.
Czas powrócić do dawnej formy (15 kwiecień 2011 dodał: Adam)
Niewiele osób które mnie zna, wie, że ćwiczę już od ponad 8 lat na siłowni. Ostatnie dwa lata za sprawą rozwijania firmy były bardzo leniwe w tej kwestii bo odwiedzałem siłownie zaledwie kilka razy w miesiącu. Efektywne ćwiczenia wymagają ogromnej determinacji psychicznej którą zostawiałem w biurze, a więc częściej biegałem. Ale ostatnio wpadł Śledziu na siłkę, potyraliśmy w dwa dni tak, że wreszcie poczułem, że żyje i to mnie zmotywowało, żeby powrócić na siłkę. Biorąc pod uwagę, że największe problemy po tak długim okresie przerwy mam z motywacją to zamówiłem sobie odżywki. Jak wydam trzy stówki to na pewno motywacja podskoczy, a i dobry efekt ćwiczeń zmotywuje lepiej. Dlatego po kilkugodzinnym rozeznaniu na allegro do cyklu na rzeźbę wybrałem Dymatize Z-Force (boosterek testosteronu na bazie minerałów cynku, magnezu i witaminy b6 nazywanych ZMA z domieszką ziół) i najwyższej jakości białko BCAA z Olimpu które zablokuje katabolizm mięśni podczas bardzo intensywnych ćwiczeń. Jeszcze tylko muszę opracować jakiś chytry plan, aby zawsze 2 godziny przed ćwiczeniami pałaszować michę ryżu, makaronu, albo kaszy i będzie bajka. W weekend rozpiszę sobie dobry plan ćwiczeń i efekt akurat na lato będzie bardzo ciekawy :)
Serwer zachorował (8 kwiecień 2011 dodał: Adam)
W ostatnim czasie było baardzo dużo pracy. Po tym, jak dorwał mnie nałóg i przez 5 dni nawalałem w najnowszego, wydanego zaledwie kilka tygodni temu Crysisa 2 na pełnych detalach (świetna giera naprawdę polecam - niesamowity poziom realistyki, chyba najwyższy wśród wszystkich gier FPP w jakie grałem) to po przejściu gry okazało się, że nasz serwer został zawirusowany. Przez tydzień nadpisywaliśmy pliki wszystkich stron internetowych i to pomagało, ale po jakimś czasie znowu pojawiał się wirus. Biorąc pod uwagę iż pomoc techniczna w firmie która nam serwer dostarczała przez ostatnie 4 lata nagle z dziwnego powodu się popsuła to jedyne wyjście jakie widziałem w tak krytycznej sytuacji to zmienić serwer. I tak zrobiłem kupiłem nowy serwer i przez drugi tydzień przywracaliśmy wszystkie projekty stron internetowych do ładu. Masakra po prostu. Jeszcze z samymi HTMLami to nie było problemu, bo to tylko przerzucić pliki i z głowy, ale każdy system CMS, czy sklep internetowy to już grubsza sprawa, przekonfigurowanie plików, bazy danych itd. Skutkiem wirusa były dwa tygodnie charytatywnej pracy całego zespołu przy doprowadzaniu stron internetowych do ładu. Ale najważniejsze, że na razie jest już wszystko dobrze. Nowszy serwer ma zdecydowanie lepsze zabezpieczenia, a sam również mam kilka pomysłów na to aby w przyszłości zapewnić 100% bezpieczeństwo przynajmniej stronom w HTMLu.
Poradnik jak utrzymać laptopa w dobrej kondycji (21 marzec 2011 dodał: Adam)
W niedzielę miałem trochę pracy. Przez cały dzień pisałem poradnik na temat optymalizacji komputera i systemu operacyjnego Windows 7 i Vista. Generalnie skupiłem się na tym jak utrzymać laptopa w dobrej kondycji. Napisałem 6 rad dotyczących ogólnie przyspieszenia pracy komputera dzięki optymalizacji poprzez zastosowanie tylko i wyłącznie bezpiecznych narzędzi systemowych. Dlaczego tylko narzędzi systemowych? Ponieważ nie raz już się przekonałem, że aplikacje od zewnętrznych firm potrafią nieźle zdestabilizować system. Sądzę, że w przyszłości dopiszę jeszcze ze 4 porady, ale to co już zamieściłem najbardziej przyspieszy wydajność Twojego laptopa lub komputera.
Wiosenne porządki w projektach stron internetowych (12 marzec 2011 dodał: Adam)
Wiosnę czuć w powietrzu więc postanowiłem zrobić porządki na swoim dysku twardym, poukładać strony internetowe względem terminu wykonania projektów itd. Z 150GB danych udało mi się wyrzucić śmieci i zoptymalizować przestrzeń do tylko potrzebnych plików i tak uzyskałem około 120GB. Dysk mam tylko 0,5 TB i dlatego dbam jednak o to, by nie trzymać śmieci na kompie. Ostatnio odczułem, że w pracując biurze pod koniec tygodnia jestem mniej wydajny, a więc zdecydowałem, że czwartek i piątek to będą moje dni wolne, a w weekend ciesząc się najwyższą wydajnością będę działał nad zleceniami. I tak biorąc pod uwagę, że znudziło mi się projektowanie stron internetowych w piątki, zdecydowałem się pobawić wydajnością dysku twardego i pendrive. Wyniki całodziennego testu ustawień zaskoczyły mnie samego. Okazuje się, że stosując ustawienia zaawansowane które dostarczane są wraz z systemem Windows 7 można przyspieszyć o około 70% zapis na zewnętrznym dysku twardym i pendrive. A więc żeby przyspieszyć pendrive należy go sformatować (pełne formatowanie) w systemie plików exFat - i tak z zapisu 8Mb/s uzyskałem blisko 14Mb/s na pendrive Kingston DT102 32Gb - nieźle co? Jak się okazuje nie samym projektowaniem stron internetowych człowiek żyje, a cieszyć może też podkręcanie sprzętu. Następnie na zewnętrznym dysku twardym HDD USB Samsung S2 Portable 500Gb udało mi się uzyskać podobny przyrost prędkości zapisu. Tutaj akurat testowałem kopiując filmy HD i małe pliki. Przy kopiowaniu filmów HD różnica była mała. Ale kopiując kilka tysięcy małych plików (np. zdjęć) wynik był równie zaskakujący. Przy włączeniu buforowania zapisu dysku okazało się, że kopiowania plików bez buforowania trwało około 14 minut, a z włączonym buforowaniem 8. Ktoś może pomyśleć mała różnica..., w sumie tak... . Ale robiąc backup dysku twardego i kilkuset tysięcy takich małych plików jak zdjęcia możemy uzyskać efekt w rzędu zmniejszenia czasu kopiowania z 3 godzin do 2. Tylko przy włączonym buforowaniu zewnętrznego HDD warto pamiętać, żeby używać ikonki bezpiecznego usuwania sprzętu przed odłączeniem portu USB. I tak sukcesywnie spędziłem piątek. A w łykend wezmę się za strony internetowe i zrobię z pewnością jakiś fajny projekt. ps. dodałem nowe utwory do działu muzyka :)
Mamy wiosnę (11 marzec 2011 dodał: Adam)
Wiosnę czuć już w powietrzu. Dziś 9, jutro 11, a w niedzielę zapowiadają 14 stopni Celcjusza. Jeśli tak będzie to w niedzielę nieomieszkam założyć dresik i wyskoczyć na długi dystans wzdłuż ulubionej trasy obok CMK. I rzeczywiście słusznie zauważyłem fakt, że budzę się już wcześniej niż w zimę, a tą oznakę możemy uznać na pewno za oficjalne przyjście wiosny. W ostatnich dzniach, zwłaszcza ostatni weekend był bardzo pracowity. Działałem na 120% obrotów, żeby wyrobić się z zaplanowanymi pracami. Jak się okazuje projektowanie stron internetowych to trudna działka zarobku tylko dla twardych charakterów. Może dlatego tak dobrze się w niej sprawdzam :) Tak w ogóle nie dodałem w ostatnią niedzielę 10 obiecanych utworów do działu muzyka na mojej stronie, bo miałem taki natłok pracy z projektami. Zrobię to dziś na 100% wieczorem będziecie mogli się już delektować nowymi dźwiękami :) Dodatkowo wpadłem na nowy pomysł... żebyście wiedzieli które utwory są nowe, będę dodawał do nich ikonkę - nowy. Bo skoro sortuję je alfabetycznie...
Letni zegar biologiczny (4 marzec 2011 dodał: Adam)
Wczoraj na wieczór spaghetti było, a więc duuużo węglowodanów. To dobrze pomyślałem, po czym 6 seryjek z dziecinną łatwością na klatkę po takiej dawce energii. Następnie serial Battlestar Galactica na AXN i w sny. Z rana czyli dziś obudziłem się przed 5 rano więc chcąc lukratywnie wykorzystać czas od razu o 6 byłem w biurze i przyznam szczerze, że dobrze mi to się przysłużyło, ponieważ z rana zrobiłem naprawdę fajny, wręcz rewelacyjny pod każdym względem projekt strony internetowej. Piszę pod każdym względem, ponieważ w projektach ważna jest nie tylko ładna grafika, ale też estetyka, jak i skuteczność marketingowa (sukces strony w internecie). Cieszy mnie to bardzo ponieważ w tej grafice użyłem intensywnych czerwonych akcentów na szaro - białym tle. Jeśli potrafię zrobić projekt w tak ciężkiej kolorystyce (te kolory osobiście uważałem za najcięższe do zaprojektowania ładnej strony) to wygląda na to, że jestem już w ostatnim stadium rozwoju w projektowaniu stron. Teraz będę stawiać sobie kolejne wyzwania i częściej decydować się na robienie czegoś w "cięższych" kolorach.
Pracowita niedziela (27 luty 2011 dodał: Adam)
Jak na niedzielę przystało było dziś trochę pracy. Z rana wziąłem się od razu do roboty i zacząłem dodawać nowe dwa działy muzyka i projektowanie do tej strony. Usunąłem też dział o sobie, a podstawowe informacje przeniosłem na stronę główną. I tak sobie robiłem do godziny 11, aż tu nagle bezlitośnie mi przeszkodziła moja siostra Gosia. Osoby które mnie znają dobrze wiedzą, że jako nastolatek miałem spore kłopoty z cerą z powodu obfitego trądziku. Teraz już to minęło, ale niestety jestem zmuszony w wydawanie dużych sum na wizyty u kosmetyczki i likwidację blizn. Teraz już co prawda jest dużo lepiej niż przed rozpoczęciem kuracji, ale nadal moja cera nie jest idealna. A że moja siostra jest od niedawna kosmetyczka to poprosiłem ją, żeby mi wykonała kilka zabiegów na twarz mających na celu poprawienie mojej cery. Wiem, że rzadko faceci bywają u kosmetyczki, ale niestety ja nie mam zamiaru wyglądać jak Sylvester Stallone, bo to raczej mało pociąga kobiety. A więc siostra zrobiła mi masaż twarzy, później jakimiś kosmetykami mnie wysmarowała i maskę położyła raz zieloną raz taką białą i musiałem leżeć i przez godzinę byłem oderwany od pracy. Yhhhh, no ale, czego się nie robi po to żeby tylko lepiej wyglądać. Grunt że są efekty w postaci tego, że coraz częściej słyszę od innych, że mam piękną, gładką twarz :) a więc z zadowoleniem mogę polecić usługi kosmetyczne mojej siostry.
Po zabiegu Gosi zanim powróciłem do pracy zachwycałem się przez chwilę nowym modelem telefonu Nokia E7, który mam zamiar sobie kupić w lato. Dlaczego dopiero w lato? Bo z doświadczenia wiem, ze telefon który teraz kosztuje 2400zł za pół roku będzie można nabyć w standardowym abonamencie za złotówkę. A telefonik jest naprawdę godny uwagi, bo jako jedyny z telefonów posiada wyjście HDMI dzięki któremu można puszczać filmy w jakości HD na ekran telewizora/projektora. Osoby które często wymieniają się dużą ilością plików docenią również fakt iż telefon ma wbudowane 16Gb pamięci, a złącze USB on to go pozwala podłączyć pod ten smartfon pendrive, czy dysk twardy. Dzięki temu na spotkaniu ze znajomym na mieście można sobie od niego z pendrive zrzucić jakieś pliki. Całość osadzona jest na nowym systemie Symbian i choć ludzie wieszają psy na tym telefonie, że nie ma on przyszłości, ze względu na duże zainteresowanie Androidem na rynku. To przyznam, że nie mam zamiaru instalować na nim miliona aplikacji. Wystarczy mi, że od czasu do czasu, wejdę sobie przez ten telefon na neta, napisze jakiś artykuł na stronę internetową, obejrzę film puszczając sygnał przez HDMI na projektor, czy skopiuję pliki. Pozostaje tylko czekać aż ta najnowszy model Communicatora będzie można kupić za złotówkę.
Ahhh! Pamiętam jak byłem nastolatkiem to razem ze znajomymi zachwycaliśmy się Communicatorami od Nokii, wtedy były one nieporównywalnie droższe i z pewnością oferowały mniejsze możliwości. A teraz? Wystarczy poczekać pół roku i będzie można cieszyć się takim statkiem za 1zł w standardowym abonamencie.
Ostatnie mrozy - mam nadzieję :) (26 luty 2011 dodał: Adam)
Po tym z jaką niecierpliwością czekałem na zimę nie sądziłem, że to powiem, ale nie mogę się już doczekać wiosny. Trochę dały mi w kość już te mrozy i intensywny sport w temperaturach często poniżej minus dziesięciu stopni Celcjusza. Obóz w Białce Tatrzańskiej i wielokrotne wyprawy na góry w centralnej Polsce sprawiły, że trochę odechciało mi się jazdy po sztucznych stokach, gdzie pełno ludzi, a śnieg zbity jak lód. Jedyne na co mam jeszcze ochotę to na freeride. Oooo TAK :) to mi się nigdy nie znudzi. Wyprawy w górskie tereny, szusowanie po świeżutkim śniegu po między sosenkami i przeskakiwanie na snowboardzie przez strumyki to jest to co można robić bez końca. Arek zapraszał mnie na letni obóz nad morzem, żeby pośmigać na windsurfingu po falach Bałtyku, no ale chyba się już kasowo nie wyrobię. Dopiero co zakończyłem dość kosztowny sezon snowboardowy w którym musiałem kupić swój pierwszy cały sprzęt snowboardowy i akcesoria, a że zawsze lubię inwestować w porządne rzeczy to się wykosztowałem. Sam obóz kosztował stosunkowo mało, no ale jeszcze czeka mnie remont w domu, duża akcja promocyjna firmy w lato, a w przyszłym roku chcę kupić wreszcie swoje pierwsze auto - nową KIA Sportage także chyba obóz windsurfingowy poczeka do przyszłego roku. Szczerze mówiąc planuję na początku przyszłego roku kolejny wypad na snowboard tym razem w Alpy, gdzie podobno stoki są o niebo lepsze od Polskich. Do tego na rozgrzewkę chcę strzelić sobie jakiś freeridzik z Kasprowego także włącznie z Alpami będą to dla mnie dwa priorytetowe cele na przyszły sezon. I choć windsurfing jest na pewno fajnym i ekscytującym sportem, w którym mógłbym nie tylko się wyszaleć, ale także popatrzyć dumnie jak tłumy podziwiają moją piękną sylwetkę he he to muszę odłożyć to na przyszły rok. Jeszcze dziś pisała do mnie jakaś osoba o zdobycie Mont Blanc w lato. O co to to nie, nie w to lato. Choć Mont Blanc zdobędę na pewno to chciałbym zdobyć ten szczyt z kimś naprawdę wyjątkowym, kimś kogo obecnie szukam...
Świeże pomysły na zmiany :D (6 luty 2011 dodał: Adam)
Od dłuższego czasu nudziła mnie monotonia wystroju mieszkania, a wiem, że zmiany otoczenia wpływają pozytywnie na kreatywność twórczą. Ostatnie przemeblowanie połączone z remontem miałem jakieś 4 lata temu i dlatego czas wreszcie zmienić wystrój na coś jeszcze bardziej czadowego i powalającego. Zdecydowałem się na gruntowne zmiany. Obecną swoją sypialnię zamienię na ogromną garderobę, gdzie będę mógł wreszcie swobodnie zmieścić wszystkie swoje ciuchy. Wreszcie będzie duuuużo miejsca na ubrania :D. Oprócz tego zrobię wszędzie przemalowanie ścian obowiązkowo na jakiś inny kolor. Zastanawiam się jaki, bo to jest dla mnie dość duży dylemat, ponieważ, brzoskwiniowy do tej pory pasował mi idealnie, ale też mocno się znudził, dlatego odpada. Reszta palety kolorów też odpada ... może zdecyduję się tym razem na ciemne fiolety? To było by odważne, choć trochę ryzykowne posunięcie. Zobaczymy... do wyboru kolorów czasu mam jeszcze jakiś miesiąc.
W obecnym moim pokoju gościnnym, lub pokoju dziennym jak kto woli zrobię sobie salę kinową / salę komputerową. W miejscu obecnej kanapy wrzucę nową pasującą do kolorystyki, większą co najmniej o pół metra, meeega wygodną i chociaż nie mam pojęcia jak ją przeniesiemy przez schody, na pewno musi być większa... taka z 2,5 metra, żeby miała w długości. Za kanapą umiejscowiony będzie projektor wyświetlający obraz jakości HD. Już sobie nawet upatrzyłem ładne cacko firmy Epson o mega kontraście 3000:1 dającym piękne kolorki i jasności 2500 lumenów co pozwoli cieszyć się zajebistym 100 calowym obrazem na przeciwległej ścianie nawet w dzień. Całość będzie podłączona oczywiście pod system nagłośnienia Dolby Digital i sprawdzone kolumny o wysokiej mocy które od lat powodują u mnie trzęsienie ziemi podczas scen akcji, co dodatkowo zwiększa doznania kinowe. Naprzeciwko kanapy pod ekranem projektora będzie blat z 4 wyjściami do szybkiego i sprawnego podłączenia kilku laptopów w sieć, tak by można było grać w gry, wymieniać się danymi i robić masę innych komputerowych pierdółek gdy przyjdą do mnie znajomi. Na ścianie, na której obecnie wisi obraz "Kamiennej twarzy" będzie nowy... na którym sam osobiście namaluję pejzaż zakochanej pary. Będzie to dla mnie największe wyzwanie, ponieważ jako grafik komputerowy, potrafię zrobić wszystko w programie graficznym. Natomiast malowanie farbami olejnymi na płótnie jest mi obcą osobiście dziedziną. Pewne jest jedno, włożę w to całe swoje serce, tak że każdy odwiedzający mnie znajomy będzie się nim zachwycał. Może nawet odnajdę swoje nowe hobby po godzinach. Kto wie :)
Ostatnią, jak wiecie moją ulubioną kwestię jaką jest zmysłowe i niekonwencjonalne oświetlenie wszystkiego różnymi kolorami pozostawię na koniec. Będzie to na pewno coś zaskakującego, co w połączeniu z kolorem ścian, mebli i pozostałych elementów tworzyło będzie niepowtarzalny nastrój i sprawiało, że chwile spędzone w moim pokoju będą jeszcze bardziej wyjątkowe. Sądzę, że jeśli aranżacja ścian sali kinowej będzie w odcieniach głębokiego fioletu to oświetlenie zrobię fioletowe z akcentami intensywnych niebieskości i czerwieni. Tym razem popracuję na pewno w tym temacie nad centralnym włącznikiem/wyłącznikiem, sądzę, że na zasadzie pilota radiowego, a całość będą oświetlały katody, nie jarzeniówki do tej pory, które dają większe możliwości tworzenia zapierających dech w piersiach efektów wizualnych, podświetlenia oraz zajmują znacznie mniej miejsca co będzie z pewnością pomocne w instalacji. Tyle o jeśli chodzi o kwestie techniczne. Całość planuję ukończyć w maju. Efekty moich fantazji na pewno umieszczę na tej stronie w galerii zdjęć, by w przyszłości internauci mogli czerpać z nich inspiracje do własnych kreacji wystroju mieszkania.
Od urlopu czas odpocząć :) (30 styczeń 2011 dodał: Adam)
Wiedziałem, że nie jadę do Białki Tatrzańskiej by zalegać plackiem na plaży tylko na ostrą snowboardową jazdę po górach. Ale to jak się czuję po powrocie przewyższa sporo moje oczekiwania. Nie chcę już wymieniać wszystkiego co mnie boli, ale będę musiał kilka dni się zregenerować i odpocząć od tego wykańczającego urlopu he he he. Po wypadzie w Tatry czuję się bardzo szczęśliwy bo było naprawdę super. Przez te 7 dni nie tylko świetnie opanowałem jazdę na desce (trenując i świetnie się bawiąc 9 godzin dziennie), ale ostatniego dnia udało mi się podczas freeridu zrobić pierwsze tricki. Jak odpocznę uderzam na Kamieńsk by je podszlifować, a tam jest kilka fajnych hopek do tego także może jak uda się kogoś zabrać by zrobił zdjęcia to pokażę je w galerii. Ogólnie było bardzo fajnie, ośrodek w Groniu koło Białki Tatrzańskiej bardzo fajny, stok Kotelnica przygotowany wręcz perfekcyjnie, jedyne co mocno mnie tam wkurzało to nie tylko kolejki, ale przede wszystkim masa osób na stoku i dzieciaków na których trzeba uważać. Dlatego już czwartego dnia pobytu skusiłem się na jazdę po dzikim terenie i wyszedłem po za trasę, by idąc pod górę podziwiać krajobraz Tatr i poznać teren przygotowując się do pierwszego w życiu freeride! Ahh było super, następnego dnia uderzyłem na zbocze po drugiej stronie gdzie w tym roku będą robić wyciągi i zakochałem się w jeździe na snowboardzie po dzikim terenie. Freeride to jest to co lubię, można poczuć, że się żyje, jak zjeżdża się po między choinkami, przeskakując na desce przez strumyki i patrząc jak snowboard dosłownie pływa w głębokim puchu. Także ten tydzień, choć bardzo wyczerpujący pozostawi mi wiele miłych wspomnień. Od takich jak bitwa w strojach bikini na śnieżki po wyjściu z sauny, po bardziej hardcorowe, jak jazda w dzikim lesie tuż obok najtrudniejszych tras snowboardowych w Białce Tatrzańskiej. Ogólnie szczerze mogę polecić obozy zimowe z Arkiem, bo poziom zimowisk jest najwyższy. A teraz idę położyć się wreszcie chwilę na kanapie, zregenerować i odpocząć od urlopu :D , a za rok... kto wie... może pojedzie się w Alpy. Widziałem foty Lisia na FB z Alp i naprawdę wygląda obiecująco :)
>> zobacz fotki z wypadu w Tatry
Wyjazd za godzinę (22 styczeń 2011 dodał: Adam)
A jednak wszystko się ułożyło po mojej myśli. W zapowiadanej prognozie pogody prezenter powiedział, że "w najbliższych dniach będą idealne warunki do jazdy na stokach", a i ja przy tym też wyrobiłem się z zaplanowanymi projektami stron przez co mogę spokojnie wypoczywać. Yhhh wreszcie odpocznę. Bez telefonów od klientów. Bez komputera. Bez maili. Fizycznie, a przede wszystkim umysłowo od ciężkiej charówy po 12 godzin dziennie przed komputerem. Wreszcie chwila wytchnienia na którą długo czekałem. Będzie długi tydzień wypoczynku, tylko ja deska i śnieg :) a może i poznam jakąś fajną dziewczynę.
Ferie (15 styczeń 2011 dodał: Adam)
Wygląda na to, że planowany wyjazd do Białki Tatrzańskiej będzie odwołany, albo przeniesiony na luty. Od ponad tygodnia dokuczają dodatnie temperatury, które bezlitośnie stopiły już cały śnieg. Co prawda niby warunki na Kotelnicy są dobre, ale na pewno nauka jazdy przebiega mniej boleśnie gdy się jeździ po świeżym puchu niż po rozjeżdżonym lodowisku. Na termometrze dziś jest 7 stopni, a serwisy pogodowe nie dają nadziei na jakikolwiek mróz. Wygląda na to, że jeśli sytuacja się nie zmieni to w styczniu raczej nie pojeździmy na snowboardzie. Smutny to niestety scenariusz skazujący mą duszę, na to czego nienawidzę, czyli czekanie... yhh! Oby tylko to na czym mi tak bardzo zależało, czyli wypad do Białki na SNB wypaliło, choćby w lutym, bo muszę odpocząć tej ciągłej pracy.
Deja vu (11 styczeń 2011 dodał: Adam)
Szlifowanie diamentu polega na ścieraniu, pozbywaniu się jego wierzchnich warstw, by nadać mu kształt i pozostawić w nim tylko to co najpiękniejsze. W życiu metaforyczne "szlifowanie diamentu" często towarzyszy pozbyciu się pewnej cząstki siebie, która nie jest idealna.
Cytat głosu doświadczenia (8 styczeń 2011 dodał: Adam)
"Człowiek który wiele osiąga, popełnia wiele błędów, ale nigdy nie popełnia największego błędu, jakim jest nie robienie niczego" - Benjamin Franklin
YYYHHHAAA ]:-> (4 styczeń 2011 dodał: Adam)
Zaraz uderzamy na Kamieńsk :) Dziś kolejna dawka ekstremalnych emocji ... już się nie mogę doczekać tej chwili gdy jako pierwsza z osób zjadę po świeżutko ratakowanym stoku... .
Nowy rok (1 styczeń 2011 dodał: Adam)
Nowy rok powitałem bardzo aktywnie i choć nie tak jak planowałem, to po godzinie 8 już byliśmy na stoku. Tak, o 8 ze względu na to, że sylwestra praktycznie przespałem, ale jak to mówią, nie ma złego co by na dobre nie wyszło. Stok był świeżo ratakowany i mięciutki, a ludzi bardzo mało, oczywista sprawa. Udało nam się wstrzelić w piękny moment do nauki jazdy na snowboardzie. I przyznam szczerze, że już są duże postępy. Powoli zaczynam jeździć slalomem, jak i kilka skoków udało mi się wykonać dość poprawnie co mnie bardzo cieszy. Po pierwszym razie myślałem już że nie opanuję tej deski, bo jest raczej za długa na naukę, a tu proszę bardzo jakie postępy :)
2012 | 2011 | 2010