2012 | 2011 | 2010
Darmowa Białka (20 luty 2012 dodał: Adam)
Od wczoraj mówiłem sobie - to już mój koniec w tym sezonie snowboardowym, muszę wykurować potłuczony bark. Następne wyjazdy za rok. Muszę odpocząć. Tymczasem po rozmowie z klientem który zaproponował mi kilka dni darmowego noclegu w jego pensjonacie w Białce Tatrzańskiej by na miejscu wytłumaczyć mu obsługę jego strony doszedłem do wniosku, że dobrze by było w marcu zrobić chilloutowy 3 dniowy wyjazd do Białki Tatrzańskiej. Tymbardziej, że jest darmowy nocleg :) Zobaczymy, czy będzie mi się chciało jechać kolejny raz w tym sezonie, pakować buble i te sprawy... Jeśli tak to pewnie poskaczę na tamtejszym snowparku trenując dalej grab i method.
Atak skoczni Big Air i nosegrab w snowparku Sabat (9 luty 2012 dodał: Adam)
Odkąd zacząłem dobrze jeździć i fajnie skakać na snowboardzie miałem chrapkę na potrenowanie skoków i tricków na prawdziwej profesjonalnej skoczni Big Air. Biorąc pod uwagę iż tuż obok mnie (w odległości 100km) zbudowano profesjonalny snowpark w Sabacie zdecydowałem się na jego odwiedzenie w pierwszy możliwy termin po jego otwarciu. Na zdjęciach skocznia wydawała się mała... . Jednak po przyjeździe okazało się że jest to raczej monument na widok którego naprawdę zacząłem się bać i czuć strach przez który nogi miałem jak z waty. Pierwsze 10 podjazdów zakończyło się nieśmiałym przejazdem po skoczni, ponieważ chciałem wyczuć kąt nachylenia zjazdu, który był dość stromy. Ale po śniadaniu udało mi się przełamać opór psychiczny. Oczywiście pierwszym razem wylądowałem bezpiecznie na dupie. Ale spodobało mi się. Za każdym razem skakałem coraz lepiej włączając w skoki freestylowy trick nosegrab który uznałem za dość łatwy do pierwszego treningu. W pewnym momencie po kilku udanych trickach i lądowaniach poczułem się pewnie i postanowiłem zaliczyć 3 metrowy wallride, który okazał się fatalnie przygotowany. Bo o ile wjazd jeszcze jakoś poszedł to przy zjeździe deska się blokowała i za którymś razem zamiast swobodnie zjechać po prostu spadłem w dół. Efekt to lekkie zwichnięcie stawu barkowego, które nie powstrzymało mnie przed zrobieniem jeszcze kilku nosegrab na skoczni. Jeśli ból nie ustąpi do soboty będę musiał zrezygnować z zawodów w Kamieńsku na które się napaliłem :/
Jednodniowy wypad na górę Kamieńsk (31 stycznia 2012 dodał: Adam)
Biorąc pod uwagę że silny mróz pozwolił na otworzenie wreszcie góry Kamieńsk do której mamy zaledwie 70km wybrałem się ze znajomymi na jazdę. Oczywiście już na samym początku nie omieszkałem skorzystać z wielkich zasp śniegu jakie utworzyły się przez sypiące tam armatki na jeszcze zamkniętej trasie... . Było bosko, radość skakania w puchu nie równa się niczemu innemu, po prostu POEZJA. Szkoda tylko, że po kilku zjazdach na zamkniętej trasie jeden pracownik wyciągu zaczął się pluć grożąc "końcem jazdy". Po przerwie na rozgrzewającą herbatkę i batona zaczęliśmy spowrotem zabawę korzystając z muld jakie zrobiły się w rozjeżdżonej otwartej trasie. Skoków było w całym dniu może ze 100. A kilka naprawdę świetnych, czystych, wysokich i długich na około 6-7 metrów. Co mnie bardzo cieszy, bo widzę swoje postępy w snowboardzie. Szkoda, że góra Kamieńsk marnuje się i nie zaoferuje miłośnikom białego szaleństwa prawdziwych atrakcji takich jak snowpark, który robią teraz nawet w Sabat Krajno. Atrakcje przydały by się tam, ponieważ po całym dniu jazdy nudzi się ten stok i ja bynajmniej mam wrażenie, że nie ma on mi już nic więcej do zaoferowania, że jeśli zostanę tutaj dłużej na kilka dni, niczego więcej się nie nauczę. Dlatego na następne wyjazdy będę wybierał bardziej wyszukane miejscówki obfitujące w mega wielkie hopy. A tak po za tym to robiliśmy wyścigi w zjeździe na krechę. Czyli kto pierwszy na dole i nie chwaląc się wygrałem najwięcej razy. Sądzę że dużo dała mi nie tylko technika jaką zdobyłem przez 3 sezony, ale także nawoskowanie dechy które było bardzo dokładne, nowym woskiem, który idealnie sprawdził się w tym zakresie temperatur. Aż byłem wręcz zdziwiony, bo nigdy mi się do tej pory nie zdarzyło, żebym był najszybszy na stoku. Bynajmniej :) bardzo przyjemna sprawa... zapierdzielać po stoku wyprzedzając dosłownie każdego :)
Po powrocie z Karpacza (17 stycznia 2012 dodał: Adam)
Wróciłem właśnie z 3-dniowowego wypadu do Karpacza. Zjazd ze Śnieżki uniemożliwiały chmury które unosiły się od około 1000 m.n.p.m. sprawiając, że widoczność już na samej Kopie była na kilka, kilkanaście metrów. Dlatego razem ze znajomą łoiliśmy Kopę z każdej strony bawiąc się jak dzieci i rozjeżdżając leśne szlaki, gdzie zimowa atmosfera, ciągle padający śnieg nadawały niepowtarzalnego klimatu. Tym samym inauguracja sezonu zakończona pomyślnie radosną jazdą po świeżym głębokim puchu. Było to trochę męczące, bo wyciągi na samą górę z powodu silnego wiatru powyłączane z ruchu, dlatego musieliśmy wchodzić z buta, ale było warto... . Na następny weekend już planuję freeride po Pilsku z teamem SSS. Będzie się działo!
W poszukiwaniu idealnego śniegu (7 stycznia 2012 dodał: Adam)
Pierwszy plan wyjazdu 3-8 stycznia odłożony ze względu na ocieplenie i brak warunków na freeride. Przedwczoraj w związku z trwającymi obfitymi opadami śniegu na Pilsku, powstał pomysł wyjazdu 9-13 stycznia. Dlatego z ekscytacji spowodowanej nadchodzącym długowyczekiwanym wyjazdem przez cały wczorajszy dzień nie mogłem się opanować od sprawdzania co chwila danych stacji meteorologicznych i obrazów z kamer na których widać było... śnieżycę. Wszystko układało się idealnie, póki podczas wieczornych wiadomości nie przepowiedzieli ocieplenia od połowy tygodnia co znacznie pogorszyłoby warunki do jazdy na snowboardzie. To znów zmusza do przełożenia wyjazdu, bo nie ma sensu jechać w góry, by męczyć się w lepkim klejącym się śniegu. Najlepiej gdy śnieg jest dość zmrożony w postaci suchego pudru. Znów trzeba czekać...
2012 | 2011 | 2010